Link :: 2005.07.04 :: 01:50:49
założyłam. nie wiem czy skorzystam, bo nie podoba się, bo za brzydko i za 1,22. a te 1,22 to za darmo. w szkole rozdawali. a wszystko ukradkiem, bo i tak bym założyła.
a przy okazji bawię się hateemelem. nie twierdzę, że mi wychodzi, ale fajnie jak jednak coś. tylko zegarek absurdalnie chodzi trzy razy szybciej. i chodzi i trzy razy szybciej.

Komentuj (2)


Link :: 2005.07.04 :: 22:18:47
- wiem, jakie lubisz filmy.
ja też jestem uświadomiona.
- jakie?
- no nie wiem, jak to określić.
pewnie, że wiesz, ale mogłoby się to wydawać zbędne, bądź patetyczne. w bliskich stosunkach unikamy tego co zbędne i patetyczne. może nawet lepiej. nie śmialibyśmy się tak często i nie obejrzelibysmy razem tylu filmów. a nie raz zdarzało nam się śmiać w tym samym momencie z dwóch różnych powodów. czasami to zauważam, może Tobie też się zdarza. chociaż Ty nie zwracasz uwagi na szczegóły, nawet te bardziej istotne. irytuje mnie to, chyba nie do końca podświadomie. ale godziny podobały mi się bardzo. zresztą przyznałam się. a najbardziej podobobało mi się, jak powiedziałeś, że On ściągnął buty wchodząc do mieszkania, a wychodząc miał je na nogach i jak cofnąłeś film i zauważyłam, że masz rację. w takich momentach żałuję, że nie jesteśmy do siebie bardziej podobni.
denerwuje Cię, że tak dużo mówię, ale Ty w ogóle ze mną nie rozmawiasz. a może byłeś bardziej zły na tą czwartą nad ranem?
kiedy o wpół do piątej stwierdziłam, że jestem głodna, kazałeś mi się w końcu zamknąć. nareszcie zasnęłam. dziękuję. żałuję tylko, że tej nocy nie śniły mi się te wszystkie piękne kobiety, a na śniadanie moim jajkom pękły żółtka.
Komentuj (0)


Link :: 2005.07.05 :: 20:07:12
z planowanych w nocy na śniadanie jajek na miękko wyszły nici. a raczej zupa. całkiem smaczna z młodych buraczków. było też nieplanowane suszenie włosów peerlowską suszarką o odpowiedniej wielkości i wprost proporcjonalnej wadze. bo nowsza się spaliła. a wszystko dlatego, bo nie mogłam wstać przed jedenastą, bo zasnęłam koło trzeciej, bo wstałam koło dziesiątej. później były całodniowe zakupy, z których dopiero wróciłyśmy. bo w mniejszym mieście trudno kupić odpowiednią bluzę, a torbę w szczególności. bo mnie nie stać na weekendowe wypady do wrocławia i zakupy w tamtejszych sklepach. (...)
poza tym bolą mnie nogi, zbyt obficie zaspokoiłam swój apetyt, a na dworze zimno i pada. wyjeżdżam w niedzielę, a nikt nie zna się tak na tkaninach, fasonach, niepozornych sklepach, zbieganiu się i odfarbianiu jak mama.

Komentuj (0)


Link :: 2005.07.07 :: 22:16:15
wczoraj nic nie miało smaku.
za to dzisiaj wszystko smakuje jak najbardziej. i kakaowe wafelki, które jem warstwami i serek wiejski, którego nie solę i dymiąca jajecznia smażona na szynce. jak jestem sama jem więcej. sprawdzał pociągi powrotne koło piętnastej. w rezultacie jeszcze Go nie ma.

zadzwoniłam do eM w sprawie jakiegoś telefonu. odebrała Em
- eM jest w szpitalu.
poszłam, więc na działkę. zerwałam poziomek, malinek, czeresienek i resztkę truskawek. kupiłam biszkopty, bo lubimy obie bardzo i soczek banan-marchew-truskawka. pobiegłam na chirurgię z różową różyczką z dwoma małymi, czarnymi robaczkami w środku. różyczka nie dotrzymała, a eM nie może jeść. ja Jej mówię, że Kaśkę widziałam, że wyładniała, a Ona mi, że słyszała z łóżka obok, że pół Londynu zniszczone..
a w Londynie Basia. na wakacjach.
Komentuj (6)


Link :: 2005.07.09 :: 00:42:40
po maniakalnym płaczu przychodzi niewiarygodny spokój. wtedy myślę sobie, że dam radę. zawsze jakoś daję. tak bardzo chciałabym Jej o wszystkim powiedzieć. ale nigdy tego nie zrobię. na tym polega życie, żeby samemu wszystko unieść. błagam, na Boga, nie bądźcie tacy żałośni. cierpcie jeśli trzeba. bo tak ma być. jeśli jeszcze raz któraś z Was przyjdzie i mi powie, że sama, że niekochana to wydrapie oczy. palce mi wykręca, kiedy zaczynacie gadkę o śnie, z którego nie chciałybyście się obudzić. czuję wstręt. a już najbardziej kiedy bluzgacie ojca albo matkę. zachowujcie się jak dzieci Boże, a nie jak ludzie.

Milenie najprawdopodobniej znowu odzywają się torbiele na jajnikach. dzisiaj byłam dwa razy. kocham Cię.

- te wafelki miały być dla czterech osób.
- mam w brzuchu trzy tasiemce.
nie wiedział, że to już druga paczka. sama świadomość spożywania czekolady mi pomaga.
Komentuj (2)


Link :: 2005.07.29 :: 13:30:59
wróciłam. dwa tygodnie niepogody i spokoju. jod, szum morza, szelest drzew, świergot ptaków, trele morele. było niebo takie, jakie jest tylko tam i w gębie też, bo soprano. był wyostrzony apetyt, tanie wino i nieprzyzwoite tematy. narzekanie na to, że moje B jest mniejsze od twojego. w końcu noc powrotna. czyjeś nogi na moich nogach, moja głowa na czyimś udzie, a w głowie przyszłe wakacje. propozycja kołobrzeg - międzyzdroje. polska droga do san francisco? a w domu kłótnie, upały i podwyższone ciśnienie. i dużo zaległości z historii i angielski i tyle książek do przeczytania. i dieta. nie, nie od poniedziałku, od jutra.
końce też są fajne ?
Komentuj (6)


księga



pajacyk
polskie serce
okruszek

ownlog.com
fotolog.pl




2009
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec